Znalazłeś klucz do rozwiązania problemu otyłości?

Jaka jest przyczyna nadwagi – w niedożywieniu, genetyce czy wpływach środowiskowych? Grubi są „po prostu leniwi” i muszą mniej jeść i więcej ćwiczyć? Badacz otyłości Mads Tang-Christensen poświęcił ćwierć wieku na znalezienie odpowiedzi na te pytania. Podzielił się swoimi odkryciami podczas wykładu TED. Oto główne punkty.

 

 

Wszystko zaczęło się od szczurów. Badacz Barry Levin udowodnił, że istnieją szczury, które mają „naturalną” skłonność do nadwagi. Dlaczego w cudzysłowie? Ponieważ Levin sam je wyciągnął. Na początkowym etapie eksperymentu wziął sto zwierząt doświadczalnych, z których każde przez miesiąc było karmione bardzo tłustym pokarmem. Po tym okresie naukowiec wybrał szczury najgrubsze i najcieńsze: krzyżował ze sobą te grube, te chude (była oczywiście kategoria pośrednia, ale miały szczęście: zostały same).

Kilka etapów krzyżowania pozwoliło Levinowi rozwinąć dwie populacje szczurów: skłonne do otyłości i te, które nie mają skłonności do przybierania na wadze. Eksperyment trwał dalej, a wszystkie uczestniczące w nim gryzonie były albo niedożywione, albo przekarmione, a ich waga odpowiednio się wahała. Ale co jest interesujące: kiedy dieta wróciła do normy, natura zebrała swoje żniwo, a szczury wróciły do ​​tego, co dla nich naturalne – albo nadal przybierały na wadze, do czego początkowo były skłonne, albo traciły na wadze i tak pozostały.

Z nami jest tak samo: jeśli weźmiesz sto dzieci, można je warunkowo podzielić na trzy grupy: największą, najcieńszą i „przeciętną”. Niektóre chude dzieci wyrosną na chudych dorosłych, a niektóre grube dzieciaki wyrosną na grube.

A co robimy z tymi informacjami?

PLAGA XXI WIEKU

Czas przypomnieć sobie, że otyłość to w rzeczywistości choroba. A skoro choroba to znaczy, że można i należy jej zapobiegać i leczyć.

Otyłość była uważana za potencjalny problem globalny już na początku lat 80., a pod koniec lat 90. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pandemię otyłości. Panika jest uzasadniona: ta choroba wiąże się ze zwiększonym ryzykiem cukrzycy, nadciśnienia, chorób układu krążenia, choroby zwyrodnieniowej stawów, a nawet niektórych nowotworów, nie mówiąc już o depresji. Rzeczywiście, wraz ze wzrostem liczby osób otyłych rosła liczba osób cierpiących na te choroby.

Problem pozostaje aktualny: na przykład ponad połowa dorosłej populacji Stanów Zjednoczonych ma nadwagę lub jest otyła. Najsmutniejsze jest to, że nie wszyscy lekarze zgadzają się, że otyłość jest chorobą. Wielu uważa to za stan spowodowany przejadaniem się i brakiem ruchu. Tak więc, aby schudnąć, wystarczy mniej jeść i więcej ćwiczyć!

Niestety, wiele osób otyłych jest również przekonanych, że ich nadwaga jest wyłącznie ich winą.

Przekłada się to na nasilenie poczucia wstydu, spadek poczucia własnej wartości, co niestety często prowadzi do dalszego zacięcia problemu. I tak w kręgu.

Dlaczego więc otyłość nadal uważana jest za chorobę? Ponieważ pasuje do kilku definicji jednocześnie: ogranicza możliwości i skraca oczekiwaną długość życia, zwiększa podatność na inne choroby i ma charakter genetyczny (udowodniono, że wystarczy mutacja w jednym genie, aby u człowieka rozwinęła się otyłość; jest to uważał również, że do 2030 r. większość przypadków otyłości można wyjaśnić zestawem genów tej konkretnej osoby).

Ale dlaczego pandemia otyłości zaczęła się stosunkowo niedawno, zwłaszcza w kontekście całej historii ludzkości? Jednym z powodów jest zmiana naszej diety, a zwłaszcza przewaga w niej wysokokalorycznych pokarmów. Dziś nie ma nic prostszego niż np. codzienne przyjmowanie kalorii z fast foodów i bez względu na to, jak dużą rolę odgrywa dziedziczność, środowisko jest równie ważne (pomyśl o szczurach, które stale przybierały na wadze w okresie przekarmienia).

Dostępność wysokokalorycznych pokarmów jest stosunkowo nowym zjawiskiem, a nasze geny po prostu nie zdążyły jeszcze się do tego przystosować. Selekcja genetyczna generalnie lepiej przygotowała nas na głód niż na dostatek.

HORMONY, CZĄSTECZKI I WSZYSTKO-WSZYSTKO

Jaki jest wniosek z tego wszystkiego? Jak radzić sobie z otyłością – chorobą XXI wieku? Czy można temu zapobiec, spowolnić, a nawet zatrzymać? Odpowiedź leży w naszym mózgu, a raczej w hormonie o niewymawialnej nazwie „peptyd glukagonopodobny-1” (GLP-1). Jest produkowany zarówno przez mózg, jak i jelita, i wiadomo, że są one ze sobą połączone.

GLP-1 oddziałuje na komórki nerwowe znajdujące się w obszarze mózgu, który decyduje o tym, czy jemy, czy nie.

A im wyższy poziom tego hormonu, tym mniej mówiąc, nasze pragnienie jedzenia i/lub przejadania się: mózg otrzymuje sygnał sytości

Mads Tang-Christensen i jego zespół od dziesięcioleci badają ten hormon i jego interakcje z innymi cząsteczkami sygnałowymi i hormonami i są przekonani, że są blisko wskazówki. Sekret normalizacji zachowań żywieniowych i walki z otyłością to oczywiście nie tylko GLP-1: istnieją inne hormony i cząsteczki, które odgrywają kluczową rolę w regulowaniu spożycia pokarmu (być może nawet ważniejsze niż GLP-1). Mimo to wygląda na to, że naukowcy są na dobrej drodze.

Oznacza to, że globalny problem otyłości można rozwiązać w dającej się przewidzieć przyszłości. W międzyczasie powinieneś przestać zarzucać sobie i innym nadwagę. To z pewnością nie pomaga się go pozbyć, a jedynie pogarsza jakość życia.

O Ekspercie: Mads Tang-Christensen, badacz otyłości, przez ostatnie 25 lat badał, co, kiedy i ile jemy, a co najważniejsze, dlaczego nasze ciała tak różnie reagują na to samo jedzenie i na środę.

 

Źródło: www.ted.com

 

Odżywki i suplementy - porównaj ceny